piątek, 11 listopada 2011

Trzy dni w Bieszczadach 10.2011 czyli dzień pierwszy

Wstyd się przyznać ale aż do teraz w Bieszczadach nie byłem!
Postanowiwszy naprawić ten KARDYNALNY BŁĄD, w mocnym (jak się wydawało składzie) wybraliśmy się w połowie października do Wetliny z zamiarem "przelecenia ile się da".
Po stosunkowo długiej, jak na nasze "małopolskie standardy" podróży "w góry" zakwaterowaliśmy się (dzięki nieocenionym naszym "marudom") w przesympatycznym pensjonacie Leśne Berdo w Przysłupie opodal Wetliny.
Nigdy tego nie robię ale tym razem nie odmówię sobie przyjemności zareklamowania tego miejsca. Tak w dużym skrócie:
- extra warunki w ustronnym i zacisznym miejscu, położonym "strategicznie" blisko pijalni alkoholowej
- super żarcie
- bardzo sympatyczna obsługa
- tu miałem napisać, że "stosunkowo" nie drogo ale nie napiszę , bo jeszcze ceny podniosą ;-)
 Niestety zaraz po przyjeździe nastąpiło "spodziewane" załamanie pogody i atak zimy :-)
Dobrze, że z nami była Helena bo pewnie pierwszy dzień spędziłbym w knajpie, a tak zostałem "zmobilizowany" i choć ze wzgl. na warunki przeważył wariant "lajtowy", to zaliczyliśmy Połoninę Wetlińską.
Napisałbym, że było jak na zdjęciach ale... zdjęcia nie oddają tego rześkiego "urywającego łeb zefirka". Właściwie, to w ogóle, co zresztą widać widać było niewiele :-)

 
                                         Na połoninie wersja "kolor"

                                                     ... i cz-b


Na Smereku pogoda się unormowała na tyle, że "łeb urywało" non stop, a nie w porywach :-)


Kiedy zeszliśmy do granicy lasu zaczęło się "coś  wyłaniać"


W lesie było już całkiem przyjemnie i można było bez obaw, że "odleci aparat" cyknąć kilka fotek :-)


Ogólnie pierwszy dzień był super!!! Bardzo udana, dostarczająca extra wrażeń wycieczka.
Tego samego zdania było zresztą sporo turystów. Na szlaku było gęsto!!!!
Helena trochę "marudziła", że krótka trasa i nie przekonywało ją nawet to, że może za warunki atmosferyczne  może przyjąć  współczynnik 1,5 :-) ale ogólnie była też zadowolona!

11 komentarzy:

黄清华 Wong Ching Wah pisze...

Amazing how it is changing ! I don't see this in real life, thank you !

Wypad na WEEKEND pisze...

Podoba mi się połonina (w kolorze). Fajny klimacik. Z przyjemnością obejrzę pozostałe wycieczki w góry.

issa pisze...

CIESZĘ SIĘ ŻE I TY WRESZCIE TRAFIŁEŚ W BIESZCZADY , I CO TU DUŻO MÓWIĆ DO PRZYSŁUPIA , LEŚNEGO BERDA I PANI BOŻENY :) ALE ZBIEG OKOLICZNOŚCI ...CZTERY LATA TEMU BYŁAM DOKŁADNIE W TYM SAMYM CZASIE I MIEJSCU CO TY , A Z PANIĄ BOŻENA I NIE TYLKO MAM KONTAKT DO DZISIAJ :) ZATEM I JA POLECAM TO NIEWĄTPLIWIE UROKLIWE MIEJSCE ZWANE PRZYSŁUPIEM SKĄD WSZĘDZIE BLISKO I LUDZIE FANTASTYCZNI NO I WIDOKI CUDNE , POZDRAWIAM :) AHA ZDJĘCIA CUDNE, WRÓCIŁY WSPOMNIENIA , DZIĘKI :D

JERZY pisze...

no tak ja też jeszcze w bieszczadach nie byłem. niestety ja w góry mam połowę Polski. :-) zwykle były to Tatry. ale chciałbym wreszcie i te góry zobaczyć.

Tojav pisze...

Bardzo dobre fotografie zrobiłeś w Bieszczadach. Dawno tam nie byłem, ale zapamiętałem, że jest tam pięknie.

chalupczok pisze...

w końcu nadeszły twoje Bieszczady! Gratuluję i pozdrawiam :)
Marcin.

bz pisze...

I bez tych zdjęć zazdrościłam Wam bardzo wyjazdu, a teraz jeszcze bardziej mi szkoda. Owego dnia w Tatrach było tylko biało, a widać było nic. Zdjęcia świetne. Nie zapomnij, że 18tego masz możliwość tam wrócić:) pzdr:)

wildrose pisze...

W taka pogode to ja bym zostala w pensjonacie. Ladne zdjecia ale ... nie bylo jak widac latwo!

Ania pisze...

jak dla mnie to najlepsze są zdjęcia 3 i 4 od końca :)
w Bieszczadach nigdy nie byłam, wiem, że to ogromny wstyd ale jakoś jeszcze nie było okazji :)
pozdrawiam,

Pikusław pisze...

W Bieszczadach jeszcze nie byłem, mam nadzieję że na wiosnę uda się wyżulić tochę wolnego i pojechać... :)

anniar pisze...

wygląda mroźnie ale taki wypad ma swój urok. nie ma turystów i można poczuć magie gór. zapraszam do mnie: http://anniar-tripadvisor.blogspot.com/