niedziela, 14 lipca 2013

Sziglasowy_2009 czyli jak "cyknąć" Siklawę ;-)

Całkiem niedawno wrzucałem już zdjęcia z  wycieczki na  Szpiglasowy. Tym razem relacja z mojego pierwszego "wejścia" na ten szczyt.
Na Szpiglasowy wybierałem się już wcześniej i to klika razy ale zawsze "coś" stawało na przeszkodzie. Tym razem wszystko było Ok! Cała  wycieczka zresztą ułożyła się tak pomyślnie, że pierwszy raz  byłem zadowolony z warunków jakie zastałem pod Siklawą. Specyfika moich "jednodniowych" wycieczek jest bowiem taka :-), że zanim się doczołgam przez Roztokę to nie dość, że pod wodospadem są tłumy, to jeszcze słońce włazi w obiektyw. Tym razem z Grześkami i Jooranem  byliśmy tam trochę wcześniej :-)

                                              sesja Siklawy

                                           Kozi Wierch

                      w samej "Piątce" też jeszcze tłumów nie było

                                  Grześ Senior "w akcji" :-)

                                 powoli "zdobywam wysokość" :-)

                                            Miedziane
 

                              rzut oka na Piątkę ze Szpiglasowej

                                łańcuchy przed przełęczą

                                    widoczek na Rysy

                                      ...i w stronę Mięguszy

 Czasem ludzie pytają, "po co chodzi się w góry?" Proszę bardzo... wystarczy usiąść na szczycie i jakie widoczki! Same "podchodzą"

        Po wycieczce w Moku czekała na nas "inna grań" do zaliczenia :-)

5 komentarzy:

Iza pisze...

Szliśmy tą samą trasą rok temu w połowie lipca, miło było sobie przypomnieć :) Zdjęcia jak zawsze świetne :) I jaka pogoda! W porównaniu do obecnej wypada wręcz egzotyczna :) Pozdrawiam.

issa pisze...

Dawno mnie tu nie było ... ale jak zawsze coś miłego i ciekawego o górach !!! Pozdrawiam z górskim HEJ !!! :)

Anna Kowalska pisze...

Fantastyczne zdjecia, no i co ważne czuć tę przestrzeń :)

wkraj pisze...

Rewelacja, co się przeżyło to nasze :)

nocdeszczowa zapraszam pisze...

Piękne te Twoje góry. A jakie kolory! Jak pocztówki.